Berta - ciekawostki nr 89611

Zbyt namiętny pocałunek okazał się groźny dla słuchu pewnej młodej kobiety z południa Chin - podały chińskie media, które tego samego dnia zamieszczają rady i przestrogi dotyczące techniki całowania. 20-latka z miasta Zhuhai, w prowincji Guangdong, trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono, że całkowicie straciła słuch w jednym uchu. Jak wyjaśnił dziennikowi "China Daily" lekarz opiekujący się dziewczyną, w trakcie gorącego pocałunku powstało podciśnienie, które doprowadziło do uszkodzenia błony bębenkowej. Doktor Li ocenił, że w ciągu dwóch miesięcy pacjentce powinien wrócić słuch. Przy tej okazji chińska prasa publikuje rady dotyczące pocałunków, zalecając m.in. delikatność. Dziennik "Shanghai Daily" poświęcił temu tematowi artykuł pod tytułem "Pocałunek śmierci".
Hinduski pielgrzym, który podczas paniki w świątyni, stracił przytomność, obudził się w kostnicy, wywołując ogromne zamieszanie wśród lekarzy - informuje "The Daily Telegraph". Do wybuchu paniki doszło w niedzielę, gdy tysiące pielgrzymów zmierzało 4-kilometrową trasą w stronę stojącej na szczycie wzniesienia świątyni bogini Śakti w Naina Devi w stanie Himaćal Pradeś. Według policji zamieszanie spowodowały pogłoski o tym, że ulewne deszcze podmyły glebę i że z góry spadają kamienie. Ludzie z góry rzucili się do ucieczki zderzając się z tymi, którzy zmierzali pod górę wąskim przejściem. Zginęło co najmniej 145 osób. Wśród zabitych początkowo odnotowano również 19-letniego Mange Rama. Okazało się jednak, że mężczyzna jedynie stracił przytomność i szczęśliwie zdążył się obudzić zanim lekarze rozpoczęli sekcję zwłok. - Obudziłem się w samym środku rzędu zwłok czekających na sekcję - powiedział Ram. - Miałem sucho w gardle więc poprosiłem o wodę. Lekarze i pielęgniarki byli oszołomieni. Domyślam się, że moje "zmartwychwstanie" nieźle ich wystraszyło - dodał z uśmiechem. Sat Pal Aggarwal, lekarz opiekujący się pielgrzymami, przyznał, że nie sprawdzano zbyt dokładnie, czy ofiary paniki żyją czy nie.
darmowa bramka sms darmowa bramka sms Dowcipy Dowcipy Gry dla Dziewczyn Gry dla Dziewczyn
Najbardziej aktywny dawca spermy w Europie, został biologicznym ojcem 46 dzieci. Holenderski przewodnik Ed Houben stwierdza, że dzięki temu dowiedział się czegoś o sobie - informuje "Daily Telegraph". Za swoją działalność nie pobiera żadnego wynagrodzenia. - Robię to, bo wiem jak ciężko jest żyć ludziom, którzy chcą mieć dziecko, a z przyczyn biologicznych, nie mogą. A chodzenie do klinik płodności kosztuje ich wiele czasu i pieniędzy - mówi Houben brytyjskiemu "Daily Telegraph". Rekordowy dawca stara się poznawać rodziny, które chcą mieć dzieci, żeby sprawdzić, czy będą dobrymi rodzicami. Po wykorzystaniu limitu 25 donacji, przewidzianego przez banki spermy, Houben zaczął to robić "na własną rękę". - Rodziny, które dowiadują się o mojej działalności z internetu, bądź od znajomych pokrywają tylko koszty przejazdu, lub przyjeżdżają do mnie - mówi rekordowy dawca. 12 dzieci, których biologicznych ojcem jest Houben, mieszka w jego okolicy. - To miło, że te dzieciaki będą mogły się bawić ze swoimi "braćmi" i "siostrami" - stwierdza dawca.
Piłka do golfa, spodnie dresowe, sterta plastikowych toreb i rękawiczki chirurgiczne - to tylko niektóre z przedmiotów znalezionych w brzuchu martwego pływacza szarego, którego woda wyrzuciła na brzeg w Seattle - informuje agencja AP. Podczas nekropsji zespół ekspertów z Cascadia Research Collective znalazł w brzuchu wieloryba zaskakującą ilość przedmiotów, które zwierzę pochłonęło razem z glonami. - Ponad dwadzieścia plastikowych toreb, małe ręczniki, rękawiczki chirurgiczne, spodnie dresowe, kawałki plastiku, srebrna taśma klejąca i piłeczka do gry w golfa - wymieniają specjaliści. Na głowie wieloryba zidentyfikowano ponadto ślady ran, prawdopodobnie powstałych przez kontakt ze śrubą napędową łodzi. Jednak nie były one na tyle świeże i głębokie, by mogły mieć związek ze śmiercią zwierzęcia. Eksperci zaznaczają też, że nie ma dowodów na bezpośredni wpływ ilości śmieci brzuchu wieloryba. Badania nad ustaleniem przyczyny jego śmierci mają potrwać jeszcze kilka tygodni.

Danny Brooks, 28-letni nauczyciel z Halifax w Wielkiej Brytanii, zastosował jedyną w swoim rodzaju technikę rzutu z przewrotem i... piłka poleciała. Na odległość 49,78 m.